Na całe szczęście już tylko o mnie...
Zawsze starałam się żyć tak, żeby niczego nie żałować, nie myśleć: Ale byłam głupia!! Przecież w momencie podejmowania decyzji opcja, którą wybierałam wydawała mi się najlepsza... Niestety, związku z nim będę żałować do końca życia...
Blog > Komentarze do wpisu
« a u mnie jesień...
muzyka i rybki »

a w uczuciach zima...

jak przyjrzę się mojemu życiu uczuciowemu, to dochodzę do wniosku, że jestem wypalona... prawie do popiołów...

smutne to, ale prawdziwe - po ostatnich oszustwach, kłamstwach, wyłudzeniach i kradzieżach tego największego z palantów - boję się zaufać. boję się, że znów ktoś mnie oszuka, że znów się zawiodę. oczywiście nie można generalizować, bo nie wszyscy są tacy sami, ale obawa chyba pozostanie we mnie na zawsze.

ostatnio oglądam sporo amerykańskich komedii romantycznych i rozczula mnie ich naiwność, pretensjonalność i niesamowita szablonowość. niemniej jednak lubię ten gatunek. kiedyś ściskało mnie w dołku na happy endzie, a teraz patrzę na to z politowaniem (że tak to ujmę). w tej materii moje serce zamieniło się w zimny... wręcz lodowaty głaz.

może to na maksa głupie, ale jedyne co mnie rusza to serial "BrzydUla". zupełnie jak główna bohaterka - jestem głupia i wierzę w ludzi, tylko nie mam obok takiego wsparcia... :-( przyznam się bez bicia, że raz nawet płakałam jak oglądałam jakiś tam odcinek - ale nie przez film sam w sobie, tylko ze względu na fakt, że wiem jak mogła się czuć bohaterka. a konkretnie: polskiej wersji nie oglądałam wcześniej regularnie, ale wiedziałam o co chodzi w historii, bo widziałam kolumbijski oryginał. jakiś miesiąc temu złapałam fazę na ten serial i obejrzałam wszystko od początku. w jednym z odcinków z pierwszej połowy była taka sytuacja, kiedy Violetta rozpuszczała plotki o Uli i to wyszło na jaw.cała firma śmiała się, a Ula dowiedziała się o tym przypadkiem. wiem, jak może się wtedy człowiek czuć. było mi tak przykro jak sobie to przypomniałam, że aż się popłakałam.

inną fazę złapałam dziś, a zwie się ona Alexander Rybak. z radia dowiedziałam się, że koleś wygrał Eurowizję, a Jedynka promuje teraz jego piosenkę "Roll With The Wind". chciałam zobaczyć sobie tekst do tejże chanson i oczywiście trafiłam na jutjub. odkryłam, że gostek jest całkiem przystojny i do tego gra na skrzypeczkach. nie będę udawała, że odpadłam, że mnie zachwycił czy coś, ale faktem jest, że podobają mi się jego piosenki. i nawet te jego skrzypce dobrze brzmią (dawno temu przekonałam się, że jeżeli skrzypce, to tylko na żywo - wtedy tę muzykę się czuje, a żadne nagranie tego nie odda). generalnie sporo się o nim dowiedziałam - że jego rodzice to muzycy, że jego była dziewczyna była inspiracją to tekstów piosenek, które pisał - albo tylko "Fairytale" (nie wiem i mało mnie to...) i że ona sprzedała prasie ich wspólne zdjęcia etc. jak on wygrał Eurowizję - podobno po to, żeby też zrobić swoją małą karierę. niemniej jednak, cały ten wywód prowadzę w celu napisania, że te jego teksty... chciałabym, żeby mnie ruszały, bo muzyka też mocno mnie rusza... chciałabym czuć tak jak on - miłość, ale taką szczęśliwą, a  nie po rozstaniu... chciałbym poznać kogoś, kto mnie doceni... pokocha...

nie mam nawet trzydziestki, a czuję się na conajmniej pięćdziesiąt... :-(

czwartek, 22 października 2009, amor.eh.doida
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »
Dodaj komentarz »
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog